Do szkoły na trzecią lekcję, więc pospać można było dłużej. Tato źle się czuł i do pracy jechał później. Pogoda zrobiła nam dowcip. Za oknami śnieżyca. Śniegu około 30cm. Po drodze widzieliśmy parę stłuczek, ale wszystko ok.

      W szkole jak było tak i jest. Angielski – aż się pisać nie chce. Przed Angielskim Puszowa objechała mnie za siedzenie na parapecie – to idiotka. Na wuefie „halla” – bomba, zwłaszcza, że już drugi tydzień mamy na „halli” zajęcia. Przed grą „Stevi” wybiegał nas dokładni. Nie powiem, żeby mi dobrze szło. Nic nie rzuciłem, a chłopaki też nic nie rzucali. Dostaliśmy w dupę 16 – 52.

      Na historii jestem nieżywy. Na polskim „Lawa” c.d. Jest to tak nudne, że strach mówić.

      W domu o.k. Przed wejściem czekał Gruby. Miał dobrą wiadomość – „Przegląd” zaakceptował jego propozycję pomocy. Ma nadzieję, że to będzie już wkrótce, a ja mam nadzieję, że załatwi miejsce i dla mnie.