khan-goor blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2003

      wróciły! całe, zdrowe i uśmiechnięte! khan-goor był, witał bohaterki głośno krzycząc, tupiąc i ogólnie rzecz biorąc robiąc przysłowiową wieś. przy okazji udało mi się porozmawiać z naszymi mistrzyniami. opowiadały takie rzeczy, że włos się jeżył na głowie. czekałem dzisiaj na sensację w superexpressie, ale ni chuja. pewnie ABW już zadziałało. powiem więc ja! na pytanie dziennikarzy skąd tak piekielnie mocne ataki u słabej płci, zawodniczki odpowiedziały, lekko zmieszane, iż zgodnie z zaleceniami psychologów, wyobrażały sobie, że piłka to głowa kogoś nie lubianego.

volley.jpg       podobno w meczu z niemkami trochę przegięły, bo widziały na piłce facjatę leppera, której żadna z nich, nie wiedzieć czemu, nie chciała nawet dotknąć. na szczęście jedna ze szwabskich zawodniczek odwróciła się, a że na koszulce miała napisane Müller, Polki domyśliły się co robić. to wystarczyło, aby ataki od razu nabrały na sile i celności…

      no i co, że wszystko to bujda! czyż podwójna krótka lądująca gdzieś w okolicy potylicy (czy może politycy) nie działa na wyobraźnię? :|

skowron.jpg      piłkarze dostają w lanie od każdego, koszykarki przegrywają mimo, iż mają najwyższą zawodniczkę na świecie, siatkarze – lotem koszącym zmierzają ku glebie, wygrywając tylko jeśli grają, już nie tyle o pietruszkę, co o samą nać. w ogóle gdyby nie korzeniowski (mój ziomal, obaj urodziliśmy się w lubaczowie) to w sporcie byłaby kiszka całkowita. od wczoraj mamy nowy symbol tryumfu – a nawet kilka, całkiem zgrabnych i niebrzydkich symboli, którym gratulacje i podziękowania złożyć trzeba. dziękuję więc za piękny prezent w postaci dawki emocji i podreperowania dumy narodowej, okraszonych złotym medalem mistrzostw całej europy (a nie tylko zjednoczonej)!

siatkowka.jpg      fakt, iż wszyscy dzisiaj mówią o skowrońskiej, glince, śliwie, itd. miast omawiać wdzięki świeżo wykreowanej miss polonia (ktoś wie, jak się to dziewczę nazywa??) świadczy o jeszcze jednej rzeczy. chyba mamy już dość tlenionych, utapirowanych laluń, które chodzą jakby im ktoś kij w dupę wsadził, uśmiechają się dziąsłowo i mówią tylko o pokoju na świecie i podróży dookoła świata, nie okazując przy tym żadnych emocji. bo nawet łzy wygrywającej wyglądają na sztucznie cebulą wywołane. a siatkarki, nie dość, że co po niektóre ładniejsze niż kandydatki na miss pokazały, że są ludźmi – krzyczały z wściekłości, skakały z radości, a ze szczęścia płakały łzami prawdziwymi.

      a dla misspoloniów została taka siatkówka jak na dolnym zdjęciu. tylko ostrożnie bo paznokieć można złamać!

jeśli…

13 komentarzy

      jeśli ulubioną grą wstępną żony zaczyna być czyszczenie mi twarzy, potocznie zwane „wyciskaniem”, to znak, że oprócz mydła muszę zacząć używać jakiś żel o konsystencji kleju i zapachu mąki…
brrr…
czegóż się nie robi… żeby móc w spokoju robić…

dobranoc państwu :)

gazeta.jpg

wibrator.jpg      podatek od wartości dodanej na usługi budowlane wzrośnie do 22%. podatek kastralny, mający na celu ostatecznie dobić polskie budownictwo jednorodzinne też będzie wprowadzony. czy jest jeszcze coś na czym łapy nie kładą ćwoki ze skarbówki?

      tak! nasz kochany (w dupę kochany, oczywiście) urząd skarbonkowy nie przypier… się jeszcze do pier…. znany już fakt, że prostych-tutek (krzywych też nie, choć takich większość) nie opodatkował, ale, że wibratory w spokoju zostawił tego nie wiedziałem. wszelkie inne zabawki erotyczne też objęte są zerową stawką vatu, gdyż zakwalifikowano je jako… przybory rehabilitacyjne!!

      jak widać w tym kraju tylko orgazm jest bez podatku… :|

      na zdjęciu jest świeca parafinowa, kupiona w hipermarkecie za 3,90pln. mimo, że ‚kształtem przypomina’ objęta 22% :))

¤ wtorek…

12 komentarzy

      więcej takich dni jak dzisiaj, a niechybnie się powieszę…

      brakuje mi świeżości psychicznej, by zmagać się z takimi dniami. dniami wypełnionymi klientami z mózgiem ameby, współpracownikami z dwoma ‚lewymy ręcami’ i przechodniami zawsze idącymi zawsze kursem kolizyjnym…

      idę wykomponować ciało do woda i uciekam do wyra. niech ten dzień się skończy, może jutro będzie lepiej.

dan.jpg      jak mawia mój ojciec – najgorzej jak komu gorzej. tragedia zaczyna się jednak dopiero, gdy gorzej zrobi się pierwszej wody gamoniowi – wtedy wychodzi z niego kretyn.

      mamy takiego kretyna w europejskiej centrali. przyszedł niedawno, ale już się zadomowił. pierwszą decyzją była zmiana nazwy swojego stanowiska z „koordynatora do spraw zbędnych” na „dyrektora do spraw priorytetowych”. później zaczął pisać. pisał dużo o tym jak będzie wspaniale, jakie widzi perspektywy, jakie kokosy zaczniemy zbijać. później zaczął słać dyrektywy, później wyjaśnienia do dyrektyw, później objaśnienia do wyjaśnień, a teraz jest na etapie poprawionych objaśnień do wyjaśnień w temacie „dlaczego nasze produkty mają naturę buddy”.

      drugim konikiem tego osła są raporty. trzeba raportować często, obszernie i dokładnie – sama informacja ile czego się sprzedało zupełnie nie wystarcza! trzeba uwzględniać porę dnia czyli położenie słońca, temperaturę, ciśnienie atmosferyczne oraz ciśnienie tętnicze klienta. koszty należy podawać w dongach wietnamskich z dokładnością do 10 xu, bo tak mu wygodnie. dodatkowo trzeba dokładnie oznaczać zakres czasowy danych, gdyż patrząc na tytuł „22.09.2003 – Raport z Ostatniego Tygodnia” nie wie których dni raport dotyczy. pewnie kalendarza nie zna i nie wie co to tydzień. nie potrafi też zmienić parametrów drukowania, więc muszę zapisywać raporty w dwóch wersjach – normalnej i „dla kretyna”. ale co jak się dziwie toć to kanadyjczyk, a oni nawet kajaków normalnych nie potrafią zrobić.

      jeśli wszyscy lub choćby większość kanadyjczyków jest taka jak ten nasz pacan, to nie dziwię się dlaczego nawet, rozgarnięci jak gówno po polu, amerykanie się z nich śmieją…

sobota…

14 komentarzy

      byłem – chujowo. cztery znajome twarze, w tym jeden kuzyn, jedna profesorka, wychowawczyni i kumpel, z którym przyszliśmy. reszta uczestników to przedstawiciele towarzystwa geriatrycznego lewobrzeżnej warszawy. po pół godzinie zarządziliśmy odwrót. dobrze, że nie zapłaciliśmy za wjazd :|

      pojechaliśmy za to z l. na działkę do m&t. przyjaciele od liceum – to był nasz mały zlot. jak co jakiś czas :) a teraz i okazja, bo t. ojcem będzie.

      a tak a propos… proszę zakorkować szampany, zwinąć transparenty, a buciki zapakować na lepsze czasy. akcja µkhangoor przesunięta w czasie. a szkoda, bo już się nawet przyzwyczaiłem do myśli, że…

sowinski.jpg      jak to było? klasa autorska, rozszerzony francuski, szkoła z przedwojennymi tradycjami, dość blisko domu. sam nie wiem co spowodowała, że moja rodzicielka złożyła wtedy tam moje papiery – nie patrząc na moje chęci – ja chciałem iść z ferajną do „norwida”. koniec końców 1.09.1991 roku stałem się uczniem 3LO im. Gen.Sowińskiego w Warszawie…

sowin.jpg      to były wspaniałe cztery lata. odkrywaliśmy co to jest życie, imprezowaliśmy, piliśmy, paliliśmy, a gdzieś po drodze wykręcaliśmy najlepszą średnią w szkole (ze średnią 4,1 zaniżałem straszliwie). nasza frekwencja nigdy nie przekroczyła 50% :) mieliśmy szczęście do belfrów, którzy przez palce patrzyli na nasze wygłupy, rozliczając nas tylko z ocen, a nie z obecności. jak trzeba było głos podnosili, jak trzeba było pomagali.

            jutro zlot wychowanków liceum. zastanawiam się czy iść czy nie. od tamtego czasu minęło już ponad osiem lat. zmienił się świat, zmieniliśmy się my. czy teraz znajdziemy łączący nas kiedyś wspólny mianownik? czy po prostu przyjdziemy, pogadamy, popatrzymy, pośmiejemy się uprzejmie i pójdziemy do domów z ulgą, że już po wszystkim…

      no i wychodzi szydło z worka. mit wspaniałej, wspólnej europy, gdzie ludzie żyją dostatnio, a powietrze czyste zaczyna, wcale nie tak powoli upadać. będziemy płatnikiem netto, to już sam rząd przyznał – czyli więcej do unii damy niż dostaniemy. to niby w nas amerykanie ładowali dolce przez 40 lat, żebyśmy teraz musieli dopłacać niemcom to autostrad, anglii do żłobków, a duńczykom do raka krtanii?

      warunki przystąpienia do unii też mogą się zmienić, bo euro urzędasy chcą zmian dokonać w traktacie nicejskim. jeśli do nich dojdzie (a niechybnie tak będzie) to logiczne w takim wypadku byłoby unieważnienie referendum akcesyjnego i przeprowadzenie go raz jeszcze. przecież zmiana warunków kontraktu po jego podpisaniu wymaga aneksu, co nie?

      i na koniec dobra wiadomość dla wszystkich euroentuzjastów. ponieważ głosowaliście ZA, od maja będziemy płacić 22% za „internet”. dziękuję wam z całego kangurzego serca :/


  • RSS