khan-goor blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2005

khangusia: o jaki paw duży.
khangoor: nu, tylko dlaczego taki biały on.
khangusia: to pewnie po ryżu…

a tak w ogóle to byliśmy w zoo.

      w związku z poprzednią notką skojarzyło mi się pewne zadanie, które otrzymałem ostatnio w mejlu. skoro już mejlem ten tekst chodzi to znak, że wszyscy już go czytali, ale dla porządku…

Zadanie: Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat Dziecko będzie 5
razy młodsze od matki.
Pytanie: Gdzie jest ojciec?
Rozwiązanie: dziecko ma dzisiaj γ lat, a jego matka β lat. wiemy, ze matka jest 21 lat starsza od dziecka, czyli γ + 21 = β .
wiemy równiez, ze za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki, czyli formalizując zapis 5 (γ + 6) = β + 6. Zastapimy β przez γ i rozpoczynamy rozwiazywac:
5 (γ + 6) = γ + 21 + 6
5γ + 30 = γ + 27
5γ – γ = 27 – 30
4γ = -3
γ = -3/4 = – 9/12, czyli minus dziewięć miesięcy.
Wynika z tego, iż matka w tej chwili jest „bzykana”, co doprowadza nas do odpowiedzi na pytanie właściwe.
Odpowiedź: Ojciec jest w matce.

act9eq10.gif      znajoma się uczy matematyki, gdzieś na studiach, czy może jeszcze późna matura, bo nie pamiętam jak to z nią było, i problem miała ze standardowym zadaniem – badanie przebiegu zmienności funkcji, i że mam jej pomóc. „przecież ty dobry z matmy byłeś, nie?” zaszczebiotała radośnie, nie zauważając chyba implikacji wynikających bezpośrednio z zastosowania przez nią czasu przeszłego. nie chcąc jednak wyjść na totalnego głąba, a i funkcja też nie wydała mi się bardzo skomplikowana, przyjąłem zlecenie z rygorem średnio-natychmiastowej wykonalności.

      okazało się, że mimo, iż jestem sobie w stanie wyobrazić jak ta funkcja będzie „biegła” ni cholery nie pamiętam formalnej „checklisty”, która miała mnie doprowadzić do prawidłowego wyniku. wygooglałem ten algorytm – jakieś asymptoty, granice, pochodne i ten, no… punkty przegięcia, nei? oczywiście, że tej, więc otworzywszy butelkę wytrawnego za obliczenia się zabrałem.

      problem pierwszy – nie pamiętałem jak się liczy granice, problem drugi – nie pamiętałem jak się liczy pochodne iloczynu. problem trzeci – jedyne co pamiętałem to (ex)’ = ex.

      po dniu walki i osuszeniu butelki czerwonego wytrawnego przypomniałem sobie twierdzenie bernoulliego, ciągi cauch’ego i inne matematyczne tajemnice i, koniec końców, udało się przebiec zmienianie funkcjonalności zmiennej oraz pochodnić policzkę. średnio mnie to jednak cieszy, bo przecież powinienem mieć to wszystko w małym palcu ręki lewej. choć z drugiej strony, i tu dochodzimy do definicji „pokolenia internetu” – po jaką cholere pamiętać to wszystko skoro jest google? no chyba tylko po to, żeby móc się przez znajomymi płci żeńskiej popisać. tylko kto przy zdrowych zmysłach by podrywał panienki „na pochodne”?

19 komentarzy

      ja zawsze wiedziałem, że opole to chłam straszliwy, więc w tym roku kupiłem półtoralitrowe egri bíkavér celem wprowadzenia się w stan umożliwiający przyjęcie tegoż chłamu. jednakże, pomimo wspomagacza po prostu się nie dało, normalnie się nie dało tego przetrawić…

      tak więc, panie i panowie, kto mi powie co ja jełop pier#$@#$%nięty na głowę, z uporem maniaka wpuszcza niejakiego halamę na wizję w każdej możliwej ‚audycji satyrycznej’ ten dostanie medal brązowy. osoba, która powie gdzie dany bezmózg mieszka dostanie srebrny medal. złoto dla tego kto pieprznie młotkiem (ostatecznie gumowym) daną osobę w miejsce gdzie normalny człowiek ma łeb lub ewentualnie jaja. a najlepiej niech mu te jaja wytnie – żeby się pajac nie rozmnażał…

      i właściwie ktoś mógłby powiedzieć, rację częściowo mając, iż rzecz prosta wyłączyć telepudło i przejmować przestać się tymi telewizyjnymi kretynami z żelem na włosach i pustką w mózgoczaszce. tak, ale… ponieważ organizatorem tego przedsięwzięcia (choć lepiej powiedzieć zasięwzięcia) jest tevaupe to za tą szmirę tę, pan płaci… pani płaci… społeczeństwo…

      telefon zadzwonił jak zwykle niespodziewanie. w tle słychać było „śpiewającego” µ- no cześć, czy ty wiesz co twój syn zrobił przed chwilą – zaatakowała mnie khangusia. pomyślałem od razu o dekoderze cyfryplus i olbrzymiej niechęci jaką darzy ten sprzęt mój potomek. -nie, nie, karta do dekodera jest w całości – uspokoiła mnie żona – on po prostu stał przy szufladach, a później odwrócił się i… i… przeszedł sam dwa kroki, rozumiesz, całe dwa kroki!!

      rozumiem, kochanie, rozumiem… każdy powód jest dobry do otworzenia butelki czerwonego wytrawnego. przynajmniej jak dla mnie ;)

1. Złap najbliższą książkę.
2. Otwórz ją na 123 stronie.
3. Znajdź piąte zdanie.
4. Opublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
5. Nie szukaj najfajniejszej książki, jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.

      mnie akurat trafiła się ‚cegła’ pod prostym tytułem – „ORACLE 8i, Podręcznik administratora baz danych”, w której pod wskazanymi współrzędnymi znajduje się zdanie: „Po zdobyciu aktualnych wartości obciążenia bazy danych przez operacje wejścia-wyjścia można ponownie przeanalizować fizyczny układ bazy”. no to nie pozostało nic innego jak tylko analizować…

      ci którzy oglądali wczoraj taniec z gwi(a)zdami wiedzą, iż:
- mołek madzia jednak potrafi się ubrać tak, iż nie wygląda jak deska;
- paszt witek tańczy gorzej;
- janiak oliver tańczy lepiej, a dodatkowo nie potrafi szybko panienki rozebrać;
- ten ostatni, nauczył nas też, iż tekst „niezła jazda” wygłoszony oficjalnie do kamery, nieoficjalnie brzmi – „o ja pierdolę”…

      … ty no ja też!!

thx…

9 komentarzy

      tym, którzy pamiętali, serdecznie dziękuję…

      pogoda zrobiła brzydki numer i klimatyzacja nie była aż tak potrzebna, choć od czasu do czasu włączała się szumiąc monotonnie nad głową. bolącą okrutnie głową, bo odzwyczajony od warszawskiego zgiełku, odwykły od warszawskiego smogu po kilku zaledwie godzinach na nowym stanowisku pracy zaatakował ból głowy. i tak mi już niestety zostało do końca dnia pracy. dopiero dwa jakieś wiagropodobne tabletki połknięte w drodze do domu ulgę przyniosły. się nawet zastanawiałem czy na pewno ktoś mi dobre tabletki dał, ale jakoś „namiotu” nie było, więc to pewnie było rzeczywiście na ból głowy…

      ale poza tym, iż musiałem się nieźle wysilać żeby zrozumieć cokolwiek z tego co do mnie mówią podczas, gdy mózg próbował mi się przez uszy i oczy na zewnątrz czaszki wydostać, to jak na razie jest nieźle…


  • RSS