khan-goor blog

Twój nowy blog

9 komentarzy

drogi pamiętniku,
jeśli kiedykolwiek z jakiegokolwiek powodu będę się zastanawiać co jest szczytem kiczu i tandety lub też tandety i kiczu, proszę przypomnij mi, iż takie właśnie kryteria spełnia w zupełności umieszczenie piotra rubika w serialu „niania”…

goldmedal.jpg      zamiast po raz kolejny produkować się w temacie curlingu zacytuję tylko njusa z curling.org.pl, który to njus mówi, iż:

      Zespół stołecznego City Curling Club – Amber Yeti, zwyciężył w [rozgrywanych na warszawskim Torwarze] III Mistrzostwach Polski Mikstów.
      W finale drużyna grająca w składzie: Katarzyna Ratajczak, Wojciech Ratajczak, Małgorzata Janowska i Rafał Janowski (skip), pokonała dwukrotnych Mistrzów Polski w tej konkurencji – zespół Mix Media Warszawa (Arkadiusz Detyniecki, Marianna Das, Paweł Frynia i Marta Szeliga-Frynia – skip) 9:7.
      Warto nadmienić, że ekipa CCC wygrała w turnieju wszystkie 5 rozgrywanych spotkań (w tym aż 4 różnicą jednego punktu…)

      no to końcówkę września mam już zaplanowaną, o tutaj. ;)

po_el_mp_2007.jpg      #1: byłem, wróciłem i tyle o curlingu. zdarzyło się mi kiedyś grać gorzej, bardziej przegrywać; trafiał się lód gorszy, krzywy bardziej, a i hotele gorsze bywały na drodze – ale takiej kombinacji jak w mieście ojca dyrektora nie było dawno. i pewnie już nie będzie. czego polskim curlerom życzę.

      #2: kropka, która niepokój wzbudziła ostatnimi czasy, zniknęła w równie tajemniczych okolicznościach w jakich się pojawiła. lekarz zaglądający mi w paszczękę nie chciał uwierzyć, iż cokolwiek niepokojącego w miejscu wskazanym przeze mnie kiedykolwiek było. pewnie za hipohondryka mnie brać musiał, bo widać było wkurwienie wypisane na jego twarzy, że zawracam mu głowę.

      #3: sąsiadka w/w lekarza nauk wszechmedyczych, do której wparował µn w towarzystwie swojej rodzicielki, miała już inne podejście to pacjenta, ale też i pacjent miał inne podejście do lekarza, ułatwiając diagnozę przez posiadanie pięknej wysypki. po wizycie przez parę dni młody wyglądał jakby się mamusi do korektora dorwał, a później jakby ktoś ostrzelał go jagodami. i pilnować go trzeba, żeby nie drapał się – jak to przy ospie się zdarza.

curling_extreme.jpg

      a wszystkich chętnych z torunia i okolic zapraszam do kibicowania na żywo! szczegóły tutaj.

kropka

4 komentarzy

      jeszcze niedawno nie pomyślałbym, iż czarna kropka o powierzchni mniejszej niż 0,15cm2 może wzbudzić niepokój. od wczoraj wiem, iż z całą pewnością może i to robi. zwłaszcza w połączeniu z ostatnim kilkudniowym zmęczeniem, które nie daje się wytłumaczyć brakiem snu, bo też i sypiam po dziewięć godzin, ani zwiększonym zapierdolem w pracy, bo ilość projektów nie zmieniła się od kilku miesięcy.
       cóż trzeba się w końcu wybrać do lekarza…

:/

2 komentarzy

      jak możemy przeczytać w dzisiejszym onecie„serial «the l Word» («słowo na literę l») okrzyknięto przełomowym, nasyconym seksem obrazem życia lesbijek w Los Angeles. dwa czy trzy zdania dalej dowiadujemy się, iż z 13 stałych aktorów w obsadzie «The L Word», aż 12 to kobiety!!”
      a co się pani redaktor spodziewała? że lesbijki będą grane przez facetów?!

      wspominałem tutaj o wygranym konkursie z okazji superbowl (nadal nie mogę przeboleć przegranej chicago bears), co zaowocować miało otrzymaniem koszulek i czapeczek. owocowanie wczoraj się dokonało co postanowiliśmy z µnem uczcić kolejnym zdjęciem…

 

 

      … że ryś, jak miś, będzie filmem kultowym – zawyrokował parę dni temu jakiś krytyk na łamach der dziennikaa wymienione tutaj przez nas dialogi wejdą na stałe do potocznej polszczyzny – dodał. czy już wyczuwają państwo groteskę tkwiącą w tym zdaniu?

      „no bo tradycją nazwać niczego nie możeszi nie możesz uchwałą specjalną zarządzić, ani jej ustanowić. (…) to jest nasza historia, której się nie zmieni … A to, co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność.” – sam już ten cytat z misia już w zupełności wystarczy za komentarz, ale żeby było już zupełnie śmiesznie to w przypisie do przedstawionych cytatów (połowa zupełnie nie śmieszna, a reszta taka sobie) pojawiło się wyjaśnienie, iż część z nich pochodzi z książki i w filmie nie występuje. co, jak mniemam, oczywiście nie przeszkodzi im być kultowymi…

      tija :/

      był sobie konkurs. blogi najlepsze wybierano, ba! najlepszy blog roku minionego! po prostu da best, kumasz koleś. ktoś tam zasiadał w jury, w konsekwencji czego ktoś go wygrał, a wygrywając stał się obiektem zainteresowania mediów telewizyjnych. niedługo pewnie światło dzienne ujrzy książka, później film lub serial (tu kolejność może być odwrotna), a na końcu zwycięzca reklamować będzie, jako, iż jest kobietą, bieliznę damską.

      właściwie wszystko wygląda pięknie, jak to w walterowskiej telewizji, ale jest pewien szczegół ważny – do konkursu, zgodnie z regulaminem, stanąć mogły tylko blogi prowadzone w serwisie onetu. konkurs nazywać się więc powinien „najlepszy onet blog”, „blog, który najlepiej pasuje magdzie mołek do kolczyków”, czy jakoś tak w podobie, bo przecież na blog.onet.pl blogoświat się nie kończy, a nawet nie zaczyna. to tak jakby zrobić turniej piłkarski ograniczając go geograficznie do warszawy i okolic, a zwycięzcę telewizyjnie obwołać mistrzem polski albo od razu reprezentacją kraju! a i owszem można było by tak zrobić tylko mało to wspólnego z rzeczywistością by miało…

       tutaj pewna sportowa dygresja, którą spokojnie można pominąć. otóż, gdy pewnego razu polscy piłkarze nożni (jednym z nich najprawdopodobniej był piotr nowak) dorabiający sobie do sportowej emerytury w drużynie chicago fire zdobyli mistrzostwo MLS (ligi zawodowej w stanach) kapitan samolotu, którym wracała drużyna ze zwycięskiego meczu powitał ich na pokładzie słowami „witamy mistrzów świata w piłce nożnej”. wszystko zgodnie z amerykańską tradycją, iż kto u nich wygrywa zawodowe ligi (nba, nfl, mlb, mls) nazywany jest od razu world champion! o ile w pozostałych sportach jest to kwestia dyskusyjna, to w przypadku piłki nożnej brzmi to przecież idiotycznie! ale cóż z tego skoro na takie powitanie zareagowali śmiechem tylko obcokrajowcy, a „rdzenni” amerykanie bili radośnie brawa.
      tak jest i z tymi blogami. tefauen ogłasza, pokazuje, promuje! część ludzi bije brawa, a część patrzy na to całe zamieszanie z pewnym rozbawieniem, żeby nie powiedzieć zażenowaniem1.

      no dobra, kończę to pseudo-pisarskie pitolenie, bo przecież nikt nie uwierzy, że tak nagle się pryncypialny zrobiłem – już bardziej w to, że cholernie zazdroszczę tej wycieczki do chin…


1 – co wcale nie oznacza, iż uważają, że blond-bond nie obroniłby się w konkursie „otwartym”.


  • RSS